Nie żyje Andrzej Strumiłło

9 kwietnia odeszła wielka postać polskiej kultury: Andrzej Strumiłło, malarz, grafik, rzeźbiarz, fotograf, poeta, scenograf.
Muzeum K. I. Gałczyńskiego było jednym z wielu miejsc, które hojnie obdarzał swoją życzliwością. Był związany z Praniem niemal tak długo jak Gałczyński. Jego rysunek widniał na okładce pierwszego wydania “Kroniki olsztyńskiej”.
Po raz pierwszy przybył nad Nidzkie w 1949 r., a w 1953 r. osiadł wraz z rodziną na dłużej w Krzyżach. W 1956 r. przeprowadził się do Warszawy, a jego dom zajął Stanisław Popowski leśniczy Prania, ten sam który gościł w leśniczówce Gałczyńskiego. W latach 70 Strumiłło powrócił na Mazury budując wspaniały dom w Niedźwiedzim Rogu, tuż nad brzegiem Śniardw. Wyjechał stąd do Nowego Jorku kiedy został naczelnym grafikiem ONZ a po powrocie jego ostatnią przystanią była Suwalszczyzna i zbudowany tam modrzewiowy dwór nad Czarną Hańczą.
Muzeum posiada kolekcję rysunków mazurskich Profesora z lat 1953-56, w 2006 r. wspólnie organizowaliśmy w Krzyżach także wystawę jego fotografii z tego okresu. Później na zamówienie muzeum narysował portrety Konstantego i Natalii, malował leśniczówkę m.in. płynącą na arce pod okiem Opatrzności, opracował graficznie książeczkę o Praniu dla dzieci, album i cykl pocztówek ze swoimi rysunkami mazurskimi. Jest autorem grafiki Orfeusza, która stała się symbolem przyznawanej tu nagrody za najlepszy tomik poetycki roku.W tym roku również Jego tomik poezji był zgłoszony do tej nagrody w kategorii Orfeusz Mazurski.
Bywał tu wielokrotnie, wielokrotnie gościł muzealników z Prania u siebie, zawsze życzliwy, uważny, chętny do współdziałania.
W nocie od autora w albumie swoich mazurskich rysunków pisał m.in.:
“Jezioro Nidzkie było moją wodą od roku 1949. Słyszałem poetę śpiewającego francuską pieśń na środku jeziora. Ścieżkę do Prania, wśród młodych wówczas świerków, przemierzałem najpierw z potrzebą przyjaźni a potem z gniewną goryczą. Czas tworzy miary naszego życia. Coś co kiedyś było chwilą codzienną małego życia staje się z czasem ważne w rachunku Wielkiego Misterium. Moim bogactwem pozostaną na zawsze wiosenne zręby pełne sasanek, zimowe noce na drzewie, dymy ognisk jesiennych, smak własnych kartofli, ludzie od wioseł, zmęczenie ostateczne, siennik przymarzający do ściany…”

Do końca twórczy, mieliśmy jeszcze wiele wspólnych planów, wielki żal że to już nigdy się nie spełni.

Fot. Łukasz Borkowski. Zdjęcie zrobione w Krzyżach podczas wernisażu wystawy “Krzyże w fotografii Andrzeja Strumiłły” w kwietniu 2006 r.

Strumiłło09042020_0001

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Comments are closed.